Czy trzydniowe diety mają jakiś sens?

Na rynku przesyconym magicznymi receptami na odchudzanie upada właśnie jeszcze mit na ten temat. Tzw. dieta trzydniowa w podstępny sposób przekonuje swoich zdesperowanych zwolenników, że bez dwutygodniowej gry wstępnej, po której następują 2-3 miesiące kiedy Twoje ciało nieustannie domaga się jedzenia pełnych głodu i innych cierpień, w 2-3 dni uzyskasz to o czym marzysz – idealną linię, sylwetkę i samej najlepsze nawyki żywieniowe!

To bardzo podstępny chwyt marketingowy, bo wiadomo że każdy kto obawia się choćby miesiąca wyrzeczeń, z pewnością da się przekonać do 2-3 dni, choćby najbardziej bolesnych. Przekonajmy się zatem, czy rzeczywiście istnieje taki cudowny sposób, żeby miesiące i lata niezdrowego odżywiania i jego efektów wyrugować w ciągu kilkudziesięciogodzinnej diety.

Dieta trzydniowa zakłada zasadniczo spożywanie konkretnych typów pokarmu w odpowiedniej kolejności. Z kolei zażywanie jednocześnie odpowiednich preparatów chemicznych ma doprowadzić do takiego zwiększenia metabolizmu, żeby organizm zaczął zużywać także zapasy zgromadzone w tkance tłuszczowej. Taka dieta trwa trzy dni i może być powtórzona tylko po 4-5 dniach „schładzających”, które przywracają równowagę ciała.

Śniadanie pierwszego dnia zaczyna się od kawy, naturalnie bez cukru, połowy grejpfruta i kawałka opieczonego tosta z dodatkiem łyżeczki masła orzechowego. Na lunch możesz sobie pozwolić na puszeczkę tuńczyka, tosta i czarną kawę. Obiad składa się ze 100 g kurczaka, albo innego chudego mięsa, filiżanki zielonego groszku i takiej samej ilości marchewki. Na deser możemy zjeść jedno jabłko oraz małą filiżankę lodów waniliowych.

Dwa pozostałe dni cechują się mniej więcej tą samą wielkością posiłków, jednak różniących się pod jednym zasadniczym względem. Drugiego dnia na przykład 100 g chudego mięsa zastępujemy dwoma plasterkami wołowiny. I tak po trzech dniach tak skonstruowanego postu, zgodnie z obietnicą z reklamy, pozbędziesz się około pięciu kilogramów żywej wagi.

Mówiąc bez ogródek, dieta trzydniowa jest kiepskim wyborem dla kogoś kto naprawdę chce pozbyć się takiego ciężaru. Rzekomo unikalna reakcja organizmu jaką mają wywołać specjalnie dobrane posiłki nie została nigdy udowodniona. Jedyną rzeczywistą przyczyną, dla której chudniemy jest świadome ograniczenie najkaloryczniejszej części jadłospisu.

Z kolei ze względu na małą zawartość węglowodanów dieta trzydniowa może doprowadzić do odwodnienia organizmu i utraty masy mięśniowej, zamiast spalania niechcianych pokładów tłuszczu, czyli tego o co w każdej szanującej się diecie chodzi przede wszystkim. Po odstawieniu tej quasi-głodówki ilość wody wraca do normy, a wraz z nią także waga.

Jak widać dieta trzydniowa jest raczej idealnym sposobem na efekt jo-jo, a nie rzetelnym sposobem żeby zmienić nie tylko swój wygląd, ale całe życie. Istnieje poza tym taki wybór lepszych rozwiązań, że nie warto w ogóle testować na sobie tak bezwartościowych recept.